Troje w gabinecie to już tłum – o trudnościach i sile terapii par
„Po której stronie pani jest?”
„Czy on jest tutaj bardziej winny?”
„Czy my w ogóle mamy jeszcze szansę?”
Terapia par to jedno z najbardziej wymagających doświadczeń terapeutycznych. Nie bez powodu – statystyki pokazują, że właśnie te procesy najczęściej kończą się przedwcześnie.
Zrywa się przymierze.
Pary rezygnują z dalszych spotkań.
Terapeuci czują frustrację lub bezradność.
Niektórzy nazwą to porażką. Podejście systemowe mówi raczej: klienci zadbali o siebie w inny sposób – wybrali inną drogę w kryzysie. Bez względu na interpretację, jedno jest pewne: praca z parą wymaga sporej dojrzałości, samoświadomości i dobrze ustawionego warsztatu.
W tym artykule pokazuję, jak ustawiam setting, dbam o przymierze i wprowadzam trudne tematy do gabinetu. Znajdziesz tu konkretne rozwiązania oraz pytania, które możesz od razu odnieść do własnej praktyki.
Dlaczego terapia par bywa tak trudna?
Bo w gabinecie pojawia się więcej niż dwoje ludzi:
-
Dwie osoby – z własną historią rodzinną, stylem przywiązania, potrzebami, lękami i zasobami.
-
Sama relacja – traktowana jako trzeci „uczestnik” procesu.
-
I terapeuta – ze swoimi przekonaniami, doświadczeniem, emocjami i filtrami poznawczymi.
Robi się tłoczno. A w tym tłumie bardzo łatwo:
-
stracić neutralność,
-
wejść w koalicję,
-
poczuć irytację,
-
zacząć „ratować” jedną ze stron.
To nie jest podwójna terapia indywidualna.
To osobna dynamika – trójkątna, napięciowa, żywa.
Poniżej dzielę się refleksjami ze swojej praktyki. Nie jako „instrukcją obsługi”, ale jako zaproszeniem do przyglądania się własnym metodom i granicom w pracy z parami.
Setting, czyli jak często się spotykamy?
Z parami pracuję zazwyczaj dwa razy w miesiącu. Tylko w szczególnych sytuacjach – raz na tydzień. Wierzę, że to, co najważniejsze, dzieje się między sesjami: w codzienności, rozmowach, próbach nowych zachowań. W niedoskonałych rozmowach przy kuchennym stole i w samochodzie po drodze po dzieci. Proces nie kończy się w gabinecie – on się tam zaczyna.
Terapia indywidualna a terapia pary – czy można łączyć?
Nie prowadzę terapii par, jeśli jedno lub oboje partnerów są równolegle w procesie indywidualnym. Zwykle proszę o jego zawieszenie. Dlaczego?
Bo „niewidzialny terapeuta” też siedzi w gabinecie.
Klient próbuje integrować różne narracje i wskazówki – a to często generuje napięcie, chaos i rozszczepienie sojuszu.
Trudno wtedy o klarowną dynamikę i spójne przymierze terapeutyczne.
Chcesz pogłębić ten temat?
Więcej o praktyce terapii par i moich doświadczeniach opowiadam w kursie „Relacje intymne w epoce wyboru. Perspektywa psychologiczna i kliniczna”, który znajdziesz tutaj: zobacz kurs
Zadania domowe – kontynuacja procesu poza gabinetem
Każde spotkanie kończę konkretnym zadaniem między sesjami. Czasem to prosta rozmowa, czasem gest, czasem zapisanie obserwacji.
Zadanie:
- utrwala zmianę,
- buduje poczucie sprawczości,
- pomaga przenieść proces z gabinetu do życia.
Nawet jeśli nie zostanie wykonane – to też coś mówi: o motywacji, trudnościach, relacji. To materiał do pracy.
Jak dbam o neutralność w pracy z parą?
Regularnie pytam parę, jak odbierają moją postawę:
- Czy czują, że jestem równie obecna dla obojga?
- Czy któreś z nich czuje się pomijane lub bardziej wspierane?
To swoista mikro-superwizja relacyjna. Pomaga utrzymać jakość pracy i zaufanie w relacji terapeutycznej.
Neutralność nie jest czymś statycznym. Budujemy ją w ruchach „ku” i „od” każdego z partnerów przez całą sesję.
Ile trwa sesja z parami?
Sesje z parą trwają 75 minut. Przy niższej częstotliwości spotkań potrzebujemy przestrzeni.
Czasem robimy ćwiczenia, eksperymenty, które wymagają spokoju.
Krótszy format mi po prostu się nie sprawdza.
Gdy przychodzi tylko jedno z nich…
Zdarza się, że jedno z partnerów nie pojawia się na sesji. Wtedy pracuję z tym, kto się pojawił.
Zakładam, że ludzie wiedzą, czego potrzebują. Bywa, że właśnie taka sesja staje się przełomem.
Nic z tego, o czym porozmawiamy, nie może stanowić tajemnicę na sesji wspólnej.
Seksualność i przemoc – dwa pytania, które zawsze zadaję
Na pierwszym spotkaniu zawsze pytam o dwie rzeczy:
-
seksualność w relacji – bliskość, dystans, potrzeby, napięcia,
-
przemoc – psychiczną, fizyczną, ekonomiczną, seksualną.
To często tematy, których klienci sami nie poruszą. Ale gdy zapytamy – odpowiadają.
Jako terapeutka biorę odpowiedzialność za zaproszenie tych wątków do pokoju.
Dla terapeutów: pytania refleksyjne do pracy z parą
- Jak radzę sobie z neutralnością wobec każdej ze stron relacji?
- Czy i w jaki sposób rozumiem kto jest Klientem w terapii par?
- Jak omawiam setting z parą? Czy setting jest zgodny z tym, jak pracuję?
- Czy mam gotowość rozmawiać o seksualności – i czy moi Klienci ją czują?
Checklista uważności terapeuty w pracy z parami:
- Zadbana neutralność i obecność wobec obojga Klientów
- Jasne granice między terapią pary a indywidualną
- Uwaga na to, co dzieje się między sesjami – i zadania domowe
- Gotowość do rozmowy o trudnych tematach: seksualność, przemoc, bezradność
- Superwizja u doświadczonego terapeuty par
Chcesz pogłębić ten temat? Więcej o praktyce terapii par i moich doświadczeniach opowiadam w kursie „Relacje intymne w epoce wyboru. Perspektywa psychologiczna i kliniczna”, który znajdziesz tutaj: zobacz kurs

