Jak być psychologiem szkolnym w czasach radykalnej niepewności?

Dlaczego to takie skomplikowane?
Wyzwania w pracy psychologów szkolnych rosną z roku na rok. Zmieniające się realia kulturowe, globalne napięcia i nowe technologie sprawiają, że w szkołach coraz częściej mierzymy się z zachowaniami agresywnymi i autoagresywnymi u uczniów. Coraz trudniej o współpracę z rodzicami, a nauczyciele oczekują „natychmiastowych rozwiązań”.
Jednocześnie normy szkolne bywają niezwykle wąskie. Co wolno zrobić dziecku, które ma zły dzień? A co dorosłemu, który jest rozczarowany albo przeciążony?
To w tym kontekście psycholog szkolny wchodzi do pracy – a właściwie wchodzi w wiele ról naraz. Ma być jednocześnie pomagającym i kontrolującym. Ma zachować transparentność, gdy od różnych stron słyszy sprzeczne oczekiwania. I musi pamiętać, że w każdej, nawet najbardziej nieformalnej rozmowie, „jest w pracy”.
Psycholog w szkole nie działa w próżni. Nie ma komfortu neutralności, jak w prywatnym gabinecie. Jest częścią systemu – ze wszystkimi jego napięciami, schematami i ograniczeniami.
Jak sprawnie działać w środowisku edukacyjnym pokazujemy w szkoleniach stworzonych specjalnie dla psychologów szkolnych: Psychologa w szkole. Wspieranie uczniów w dobie kryzysu psychicznego.
Kim chcę być w swoim środowisku?
Dlatego każdy psycholog powinien zadać sobie kilka fundamentalnych pytań:
-
Po co jestem w tej roli?
-
Jaką różnicę chcę wprowadzić?
-
Po czym poznam, że pracuję dobrze?
Świadomość własnej misji i gotowość poniesienia konsekwencji swoich wyborów to jedyny sposób, by zachować spójność w środowisku, w którym łatwo zagubić kierunek pod naporem cudzych oczekiwań.
Zawieszenie własnych definicji
By naprawdę wspierać innych, trzeba zawiesić swoje prywatne definicje – tego, co znaczy „dobry uczeń”, „fajna klasa” czy „odpowiedzialny dyrektor”.
Każda z tych etykiet wniesiona nieświadomie do pracy staje się źródłem koalicji i konfliktów. Praca w szkole wymaga stworzenia mapy pojęć, którymi posługują się konkretne osoby w tym naszym konkretnym systemie szkolnym. Co ma na myśli wychowawca IIIc, gdy mówi o „dobrym uczniu”, a co ma na myśli wicedyrektor, odpowiedzialny za kontrole z kuratorium? Czym dla Janka z IVb jest „rozwiązanie sprawy z chłopakami”, a czym jest dla jego rodziców, którzy kolejny raz są wezwani do szkoły? Tylko dobre zrozumienie, że używanie tych samych słów nie oznacza, że mamy na myśli to samo, pozwoli zbudować odpowiednie interwencje pomocowe.
Od deficytów do zasobów
Jedna z największych zmian, jaką możemy wprowadzić w szkolnej codzienności, to przejście od myślenia deficytowego do pracy na zasobach.
Zamiast pytać: „Dlaczego uczeń sobie nie radzi?”, warto spytać: „Jakie strategie radzenia sobie już posiada i co można na nich zbudować?”.
Psycholog często jako pierwszy dostrzega sens w zachowaniach pozornie nieadaptacyjnych. Wagarowanie? Może być formą unikania emocji albo stróżowaniem przy jakimś ważnym domowym temacie. Warto pytać: „Na co to jest dobre?”
Podobnie warto szukać inspiracji wśród dorosłych – dostrzegać nauczycieli, którzy z „trudną klasą” radzą sobie świetnie i pytać: „Jak to robisz? Co byś poradził innym?”.
Wprowadzanie perspektywy zasobowej wymaga cierpliwości. To nie rewolucja, tylko proces małych kroków. Zbyt radykalne zmiany budzą lęk – u nauczycieli i u uczniów. Dlatego psycholog powinien szukać optymalnej różnicy – wystarczająco nowej, by otwierać możliwości, ale nie na tyle odmiennej, by budzić opór.
Konkretne pytania, metody i techniki wprowadzania różnicy w szkole pokazujemy w szkoleniach stworzonych specjalnie dla psychologów szkolnych: Psychologa w szkole. Wspieranie uczniów w dobie kryzysu psychicznego.
Najważniejsze: jak ja komunikuję, kim jestem?
Gdy psycholog ma jasność co do swojej roli, pozostaje zadbać, by społeczność szkolna też to wiedziała. Największym problemem starego podejścia jest obraz psychologa jako „dywanika” – miejsca, gdzie trafia się za karę.
Kłótnia z kolegą? Do psychologa. Ślady na ręce? Do psychologa. Niechęć do pracy w grupie? Do psychologa. A już udział psychologa w spotkaniu z rodzicami oznacza prawdziwe tarapaty.
Tymczasem do psychologa można chodzić po rozwój, po nowoczesne techniki uczenia się, z projektem aktywującym społeczność szkolną, żeby wziąć udział w pilotażowych mediacjach rówieśniczych, żeby nauczyć się prowadzić kręgi naprawcze…i po wiele, wiele innych fantastycznych kompetencji. Zadbanie o to, żeby część naszej pracy była interwencyjna, a część rozwojowa, zupełnie zmienia relację ze społecznością szkolną.
Dlaczego to takie ważne?
Bo szkoła zawsze jest o emocjach. Wiedza nigdy nie funkcjonuje w oderwaniu od emocjonalnego kontekstu. A choć często w całej placówce są tylko jedna-dwie osoby, które naprawdę mają przygotowanie do pracy z emocjami, to właśnie na tym tle toczy się codzienne życie szkolne.
Psycholog stoi w samym środku tego paradoksu. I w czasach „radykalnej niepewności”, ciągłych reform i braków kadrowych, jego praca – świadoma i dobrze zakorzeniona – staje się bezcenna. Na poczuciu kompetencji psychologa korzysta cała społeczność: uczniowie, rodzice, nauczyciele i dyrekcja.
Zapraszam Was na kurs, który stworzyłam po 10 latach prowadzenia szkoły podstawowej i liceum. Wszystkie zawarte w nim porady są możliwe do wprowadzenia w szkole. To ważne, bo często psychologowie szkolni mają trudy i ograniczenia, których inni nie rozumieją: Psychologa w szkole. Wspieranie uczniów w dobie kryzysu psychicznego.
Photo by alam kusuma on Unsplash

